Composition With Missing Words | Kompozycja z brakującymi słowami

:SKALA, Poznań, PL

© Mateusz Sadowski

2016

Reflex Wander #06, 2016, Dibond, Epson on Canson, anti-reflective glass, 150x200 cm + 69x100 cm
Reflex Wander #06, 2016, Dibond, Epson on Canson, anti-reflective glass, 150x200 cm + 69x100 cm
Burning now, 2016, sound, photography mounted on PVC, loudspeakers, radiator, PVC pipe, fluorescent lamp, MDF, concrete paint, approx. 70x220 cm
Burning now, 2016, sound, photography mounted on PVC, loudspeakers, radiator, PVC pipe, fluorescent lamp, MDF, concrete paint, approx. 70x220 cm
Missing Words, 2016, HDV, digital animation, 4'48"
Missing Words, 2016, HDV, digital animation, 4'48"
Untitled, 2016, photography, Epson print on bent plywood, approx. 100x55 cm
Untitled, 2016, photography, Epson print on bent plywood, approx. 100x55 cm

Composition With Missing Words

 

Out of habit I do not recognize the weight of some of the activities, although they bravely try to break out of the course of daily routines. Moments of aimless walks, photos taken under the influence of vague impulses, worn out cursor movements are gathering in the sphere of small experiences. Boring vacation, proud solitude, zone of a free time, abundant hunger. Sometimes the minor actions write sensational stories. They mark themselves in the memory as key turning points, moments of important decisions that shape personality. Common experiences unexpectedly grow in strength. They provoke the transformation of mundane perception in the likeness of a long walk without a phone. Because it is difficult to express them, usually they are disappointing to the public. When society fails, or you fail society, only private practice can question the defeat of existence of the entities involved in the interactions with the systems of the organization. A lonely world presents itself as impossible, when all objects and creatures have name that accompanies them. To immerse in the experiencing, ignoring the intrusive companionship of the nomenclature. The feet are bizarre - I think while walking - although the brain does not to reveal anything of itself. There he goes. Ears, eyes, tongue are the proving grounds for the ruthless competition of meanings. Words are forming a landscape of the overused emotional states that anesthetize me. Feelings defend their interests, explicit and implicit objectives, to which common actions are subjected to. Wanting to achieve the goal, I adopt the perspective for the future and subordinate my actions to it. The fee is the so-called full experience of the present. To become a reality, objectives cleverly control the actions of its agents. The future, which appropriates dreams, is staring into now. Even the strangest dreams become banal because everything within them is possible. Reality beset with infinite number of determinants is a real mystery. Aspirations require infrastructure. Abstracts by which they operate, are reaping the medium from the cells, thanks to which they exist. Concrete, carpet, artificial light, pipes and installations that operate continuously. Other than the excellent facilities of the future or simple raw tools. The common elements which make up the present world. It is impossible for the dreams to come true grown on the basis that just ceases to exist. The present constantly masks its existence. It's a surface, which underside is painted with grey effort of millions. It flows as a river of oil, carrying things and people. What's more in the assumption that one is the common subject of a normal day, beyond the madness? If one could gather those thoughts, lay in a place where their material dimension connects with the moment lost for the future, and set on fire. Then stand next to the burning now.

 

Mateusz Sadowski, 2016  

Kompozycja z brakującymi słowami

 

Z przyzwyczajenia nie uznaję wagi niektórych działań, chociaż dzielnie wyłamują się one z toku codziennych procedur. W sferze drobnych doświadczeń gromadzą się chwile bezcelowych spacerów, zdjęć robionych pod wpływem niejasnych impulsów, zużytych ruchów kursora. Nudny urlop, dumna samotność, strefa darmowego czasu, obfity głód. Czasami podrzędne działania piszą sensacyjne historie. Zaznaczają się w pamięci jako zasadnicze przełomy, momenty istotnych decyzji, które kształtują osobowość. Pospolite doświadczenia niespodziewanie rosną w siłę. Prowokują prozaiczną przemianę percepcji na podobieństwo długiego spaceru bez telefonu. Ponieważ są trudno komunikowalne, zazwyczaj rozczarowują postronnych. Kiedy społeczność zawodzi, lub społeczność zawodzisz, tylko prywatna praktyka kwestionuje klęskę egzystencji pośród istot uwikłanych w interakcje z systemami organizacji. Samotny świat przedstawia się niemożliwym, gdy wszystkie przedmioty i stworzenia posiadają nazwę, która im towarzyszy. Zanurzyć się w doświadczaniu, ignorując natrętne towarzystwo nomenklatury. Stopy są dziwaczne - myślę, idąc - chociaż mózg niby nie daje po sobie nic poznać. Idzie. Uszy, oczy, język to poligony dla bezwzględnej konkurencji znaczeń. Słowa tworzą pejzaż nadużywanych stanów emocjonalnych, które mnie znieczulają. Uczucia bronią swoich interesów, jawnych i ukrytych celów, którym podlegają powszechne działania. Chcąc osiągnąć cel, przyjmuję perspektywę na przyszłość i podporządkowuję jej to, co robię. Opłatą jest tak zwane pełne przeżywanie teraźniejszości. Chcąc się urzeczywistnić, cele sprytnie kontrolują działania swoich wykonawców. W teraz wpatruje się przyszłość, która zawłaszcza marzenia. Nawet najdziwniejsze sny stają się banalne, gdyż wszystko w nich jest możliwe. Jawa, najeżona nieskończoną ilością determinantów, jest prawdziwą tajemnicą. Dążenia wymagają infrastruktury. Abstrakty, którymi operują, czerpią pożywkę z komórek, dzięki którym istnieją. Beton, dywan, sztuczne światło, rury i instalacje, które nieprzerwanie działają. Inne od doskonałych urządzeń przyszłości czy od prostych, surowych narzędzi. Powszechne elementy, z których składa się obecny świat. Niemożliwym jest spełnienie marzeń wyrosłych na podstawie, która właśnie przestaje istnieć. Teraźniejsze nieustannie maskuje swoje istnienie.

To powierzchnia, która od spodu mieni się szarym wysiłkiem milionów. Płynie rzeką ropy naftowej, unosząc ze sobą rzeczy i ludzi. Co więcej jest w założeniu, że jest się zwyczajnym przedmiotem normalnego dnia, poza szaleństwem? Gdyby można było zebrać te myśli, ułożyć w miejscu gdzie ich materialny wymiar łączy się z chwilą utraconą na rzecz przyszłości, i podpalić. Potem stanąć obok płonącego teraz.

 

Mateusz Sadowski, 2016